(Budapeszt) – Polskie władze rutynowo odmawiają uchodźcom czekającym na białorusko-polskiej granicy prawa do ubiegania się o azyl. Są oni zbiorowo zawracani na Białoruś, wypowiedziała się dzisiaj organizacja Human Rights Watch. Począwszy od 2016 r. wiele osób starających się o azyl, głownie z Czeczenii, a także z Tadżykistanu i Gruzji, próbowało ubiegać się o azyl w Polsce na granicy z Białorusią.

Liczba ta osiągnęła poziom szczytowy wiosną i latem 2016 r. (200-300 osób ubiegających się o azyl na dzień, ze spadkiem w okresie zimowym do 40-80 osób dziennie). Polscy funkcjonariusze Straży Granicznej przeprowadzają krótką rozmowę z pasażerami ubiegającymi się o azyl, gdy przyjeżdżają oni pociągiem na stację graniczną z białoruskiego Brześcia. Zazwyczaj wszystkim, poza nielicznymi, odmawia się prawa wjazdu do Polski oraz możliwości ubiegania się o azyl. Pisemne decyzje, które wręcza się ubiegającym się o azyl zazwyczaj odwołują się do faktu nieposiadania przez daną osobę wizy lub pozwolenia na pobyt umożliwiającego wjazd, natomiast nie zawierają wzmianki dotyczącej wniosku o udzielenie ochrony złożonego przez tę osobę. Osoby, którym odmówiono prawa wjazdu odsyłane są na Białoruś tego samego dnia.

Osoby ubiegające się o azyl w sali dworca kolejowego w Brześciu po powrocie pociągiem o godzinie 13.46 z Terespola, gdzie ich prośby o otrzymanie azylu w Polsce zostały odrzucone. Brześć, Białoruś, 7 grudnia 2016.

© 2016 Lydia Gall/Human Rights Watch

“Polska naraża te osoby na niebezpieczeństwo odmawiając im dostępu do procedury azylowej oraz zawracając je na Białoruś, gdzie nie mogą uzyskać ochrony”, mówi Lydia Gall, ekspertka Human Rights Watch ds. Bałkanów i Europy Wschodniej. “Całe rodziny są przetrzymywane na białoruskiej granicy. Odmawia się rozpatrzenia ich wniosków azylowych. Takiego zachowania nie da się pogodzić z zasadami Unii Europejskiej”.

Miejscowe organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka w Polsce i Białorusi twierdzą, że zbiorowe zawracanie osób ubiegających się o azyl trwa od lat, ale ich liczby znacznie wzrosły w 2016 r. Kontrola przejścia granicznego w Terespolu przeprowadzona w sierpniu 2016 r. przez urząd polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich, którego raport został opublikowany we wrześniu, ujawniła, że pobieżne rozmowy z funkcjonariuszami granicznymi nie pozwalają na odpowiednią identyfikację osób ubiegających się o azyl. Raport polskiej Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka z listopada 2016 r. również stwierdza, że Polska zbiorowo odrzuca osoby ubiegające się o azyl na przejściu granicznym w Terespolu oraz zawraca je na Białoruś. Obie organizacje potwierdziły w lutym 2017 r., że zbiorowe odmowy oraz zawracania cały czas trwają. 

Tymczasem polskie prawo przewiduje, że to Urząd do Spraw Cudzoziemców, a nie Straż Graniczna, jest odpowiedzialny za wydawanie decyzji dotyczących wniosków azylowych. Jednak w praktyce, według wypowiedzi osób ubiegających się o azyl, na polsko-białoruskiej granicy funkcjonariusze Straży Granicznej przeprowadzają rozmowy trwające 2-10 minut, po czym większości osób odmawia się rozpoczęcia procedury azylowej.

Stacja kolejowa, Brześć, Białoruś, 7 grudnia 2016. 

© 2016 Yulia Gorbunova/Human Rights Watch

Badacze Human Rights Watch odbyli 7 grudnia podróż pociągiem kursującym codziennie z Brześcia do Terespola i obserwowali przyjazd oraz odjazd migrantów z kolejowego przejścia granicznego w Terespolu. Na początku grudnia 2016 r. Human Rights Watch przeprowadziło rozmowy z 29 osobami ubiegającymi się o azyl, z których 25 pochodziło z Czeczenii i które bez powodzenia próbowały wjechać do Polski z Białorusi. W grupie tej było 21 osób, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, będących głową rodziny i w większości podróżujących z dziećmi, oraz ośmiu samotnie podróżujących mężczyzn.

Wszystkie osoby, z którymi przeprowadzono rozmowę powiedziały, że usiłowały wyjaśnić polskim funkcjonariuszom swój zamiar wystąpienia o ochronę podczas rozmowy na kolejowym przejściu granicznym w Terespolu. Dwie osoby twierdzą, że próbowały 40, a jedna osoba, że 50 razy, ale za każdym razem zostały zawrócone.

Czeczeński dziennikarz, któremu w związku z jego pracą grożono śmiercią, mówił, że wielokrotnie odmówiono wjazdu jemu oraz jego rodzinie: “Miałem dobrą pracę i dobre życie. Dlaczego miałbym to wszystko zostawić bez powodu?”

Według raportu Rzecznika Praw Obywatelskich z września 2016 r., polscy funkcjonariusze Straży Granicznej w Terespolu mówią po rosyjsku lub rozumieją język rosyjski. Niektórzy z rozmówców twierdzą, że wypowiedzieli lub napisali słowa “azyl” i “uchodźca” podczas rozmowy i pomimo tego odmówiono im wjazdu. Trzynastu z rozmówców twierdzi, że funkcjonariusze Straży Granicznej szydzili z nich lub ich poniżali.

Na Białorusi istnieją przepisy prawne dotyczące systemu azylowego, ale w praktyce kraj ten nie oferuje prawdziwej ochrony prawnej. Tadżycy, z których wielu doświadczyło represji w Tadżykistanie, obawiają się deportacji oraz prześladowań ze strony tadżyckich sił bezpieczeństwa w Rosji. Nie mogą oni uzyskać skutecznej ochrony prawnej na Białorusi, która uznaje Rosję za bezpieczne państwo trzecie. Czeczeńcy również narażeni są na ryzyko odesłania do Rosji, pomimo ich obaw o nadużycia ze strony władz Czeczenii.

Praktyka polskiej Straży Granicznej rutynowego odmawiania dostępu do procedury azylowej na granicy narusza prawo do azylu przewidziane przez Kartę Praw Podstawowych UE. Prowadzi też do ryzyka tzw. refoulement pośredniego – kiedy to kraj przekazuje osobę ubiegającą się o azyl do pozornie “bezpiecznego” trzeciego kraju, który następnie zawraca osobę do niebezpiecznego kraju – co jest niezgodnie z międzynarodowym prawem azylowym. Osobom ubiegającym się o azyl, które pochodzą z rosyjskich republik północnego Kaukazu i z Tadżykistanu, grozi, że zostaną wydalone przez białoruskie władze, a w Rosji i Tadżykistanie, dokąd trafią, będą prześladowane. A wszystko to może być efektem odmowy dostępu do azylu w Polsce.

Zgodnie z prawem międzynarodowym Białoruś także ma obowiązek humanitarnego traktowania wszystkich migrantów oraz umożliwienia dostępu do procedur azylowych osobom poszukującym ochrony prawnej, twierdzi organizacja Human Rights Watch.

Polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w odpowiedzi z 11 stycznia na list wyrażający zaniepokojenie ze strony Human Rights Watch, stwierdziło, że cudzoziemcy mogą ubiegać się o azyl na kolejowym przejściu granicznym i wnioski azylowe będą przyjmowane przez funkcjonariuszy Służby Granicznej. Odpowiedź zawiera także stwierdzenie, że polska Straż Graniczna ustala poprzez rozmowy kontrolne, że większość obywateli krajów trzecich przybywających do przejścia granicznego w Terespolu to “migranci ekonomiczni” oraz że  procedura na przejściu granicznym w Terespolu została usprawniona poprzez zwiększenie prywatności podczas rozmów z cudzoziemcami.

Osoby ubiegające się o azyl, z którymi Human Rights Watch przeprowadziło rozmowy twierdzą, że strach przedaresztowaniem i torturami ze strony władz w krajach pochodzenia oraz niezdolność tych krajów do zapewnienia ochrony przed krwawymi konfliktami były jedną z przyczyn wyjazdu. Żadna z osób nie przytoczyła przyczyn ekonomicznych.

Badaczka Human Rights Watch przeprowadza wywiad z parą małżonków z Czeczenii na stacji kolejowej w Brześciu. Zostali oni odesłani z polskiej granicy po tym jak usiłowali złożyć wniosek o azyl. Brześć, Białoruś, 7 grudnia 2016.

© 2016 Lydia Gall/Human Rights Watch

W sierpniu 2016 r. Mariusz Błaszczak, polski minister spraw wewnętrznych, powiedział w wywiadzie, że kraj nie przyjmie uchodźców z Czeczenii, gdyż stanowią oni zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. W 2016 r. odsetek uznanych wniosków azylowych złożonych w Polsce przez osoby pochodzące z Rosji (łącznie z Czeczenią) wynosił 5,6%, a przez osoby pochodzące z Tadżykistanu - 10,5%. Dla porównania, w 28 krajach członkowskich UE średnia uznania wniosków złożonych przez osoby pochodzące z Rosji i Tadżykistanu wynosi odpowiednio 19 i 27,5%. W lutym polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji opublikowało projekt zmian do krajowego prawa azylowego, który umożliwi przyspieszone procedury azylowe oraz pospieszne zawracanie osób ubiegających się o azyl na granicy.

Komisja Europejska zawiodła nie wypowiadając się publicznie o odmowie dostępu przez Polskę do procedur azylowych na granicy z Białorusią. UE zamierza podjąć kroki mające na celu zwiększenie współpracy imigracyjnej z Białorusią. Zawarte w październiku 2016 r. unijno-białoruskie porozumienie o “partnerstwie na rzecz mobilności” jako priorytety przewiduje “pogłębienie współpracy operacyjnej w zakresie odsyłania” obywateli państw trzecich oraz w zwalczaniu nielegalnej migracji. Komisja planuje przekazanie Białorusi 7 milionów euro w ramach pomocy finansowej na rzecz budowy otwartych oraz zamkniętych ośrodków dla nielegalnych migrantów, jako część szerszej umowy współpracy migracyjnej, włączając w to przyszłą umowę o readmisji. Polska nie posiada dwustronnej umowy o readmisji z Białorusią.

Pociąg z godziny 8.28, który przewozi osoby ubiegające się o azyl do Terespola, w Polsce.  Brześć, Białoruś, 7 grudnia 2016.

© 2016 Lydia Gall/Human Rights Watch

“Niezdolność Komisji do wytknięcia Polsce faktu odmówienia dostępu do azylu na granicy z Białorusią sprawia, że perspektywa współpracy migracyjnej z Białorusią jest bardzo niepokojąca ”, mówi Gall. “Komisja powinna nalegać, by Warszawa przestała masowo zawracać osoby ubiegające się o azyl na Białoruś oraz zapewniła wszystkim ubiegającym się o azyl przybywającym na granicę Polski możliwość złożenia wniosku i jego rozważenia w sprawiedliwy sposób. Komisja powinna się upewnić, że współpraca imigracyjna z Białorusią nie prowadzi do odmowy dostępu do ochrony prawnej dla osób ubiegających się o azyl”.

Ubiegający się o azyl na kolejowym przejściu granicznym w Terespolu

W grudniu 2016 r. organizacja Human Rights Watch przeprowadziła rozmowy z 29 osobami ubiegającymi się o azyl, których wnioski zostały odrzucone przez funkcjonariuszy polskiej Straży Granicznej. Wszystkie te osoby przedstawiły zgodne relacje z procedur na polskim przejściu granicznym w Terespolu. Ich relacje były także zgodne z relacjami osób ubiegających się o azyl uzyskanymi przez inne organizacje. Ograniczenia logistyczne uniemożliwiły Human Rights Watch przeprowadzenie rozmów z osobami, które zostały dopuszczone do procedury azylowej w Polsce.

Według różnych relacji, między sierpniem a wrześniem 2016 r. zawrócono na przejściu granicznym ok. 3000 osób ubiegających się o azyl, które pozostały zdane na własne siły w białoruskim Brześciu.

Każdego dnia pasażerowie wsiadają do pociągu o godz. 8:28 z Brześcia do Terespola, stacji docelowej oddalonej o ok. 13,4 km. Od listopada osoby, które nie posiadają odpowiednich dokumentów uprawniających do wjazdu do Polski, a zatem uznawane za ubiegające się o azyl, oraz migranci nie mogą nabyć biletu w jedną stronę. Osoby te mogą one zajmować miejsca tylko w dwóch lub trzech wagonach, nawyraźniej przeznaczonych wyłącznie dla nich.

Kiedy pociąg przyjeżdża do Terespola funkcjonariusze Straży Granicznej każa wysiąść pasażerom, którzy nie posiadają ważnej wizy lub prawa pobytu, i prowadzą ich do miejsca do kontroli paszportowej. Tam funkcjonariusze przeprowadzają pobieżną 2-10 minutową rozmowę w pomieszczeniu, w którym jednocześnie mają miejsce 3 rozmowy przy trzech osobnych stołach.

Większość ubiegających się o azyl, z którymi przeprowadzono wywiad, opisała rozmowy na granicy jako przeprowadzone w pośpiechu i pozbawione prywatności. Osoby te twierdzą, że funkcjonariusze albo robili wrażenie niezainteresowanych, albo zachowywali się, jak gdyby wynik rozmowy był z góry określony, a niektóre pytania nie wydawały się związane z obawą przed prześladowaniem w krajach pochodzenia. Kilka osób opisało przypadki poniżającego zachowania, kiedy polscy funkcjonariusze krzyczeli na nie, odnosili się do nich w uwłaczający sposób, targali dokumenty potwierdzające prześladowania, czy też rzucali im paszportami w twarz.

W pisemnej odpowiedzi z 11 stycznia na list Human Rights Watch, polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji stwierdziło, że procedura na przejściu granicznym w Terespolu została usprawniona w oparciu o ustalenia Rzecznika Praw Obywatelskich z września 2016 r. Owe ustalenia dotyczą odmowy dostępu do procedury azylowej, złych warunków w poczekalniach, “ nieuzasadnionej izolacji” samotnych mężczyzn oraz braku prywatności podczas rozmów. List stwierdza, że obecnie władze “zapewniają maksimum prywatności podczas rozmów” oraz że pod koniec października wprowadzono wstępne rozmowy w celu ułatwienia identyfikacji osób ubiegających się o azyl ze specjalnymi potrzebami, w tym ofiar tortur.

Pomimo wprowadzenia niektórych usprawnień, osoby ubiegające się o azyl poinformowały Human Rights Watch w grudniu, że prywatność podczas rozmów nadal nie jest respektowana oraz że zwykli funkcjonariusze Straży Granicznej nadal są odpowiedzialni za przeprowadzanie rozmów wstępnych.

W większości przypadków, osoby ubiegające się o azyl otrzymują paszport z powrotem po upływie 2-3 godzin ze stemplem o odmowie wjazdu. Władze wydają również dokument w języku polskim i częściowo rosyjskim, informujący o tym, że danej osobie odmówiono wjazdu ze względu na brak ważnej wizy oraz o prawie do odwołania się od tej decyzji. Osoby ubiegające się o azyl są proszone o podpisanie tego dokumentu, a następnie otrzymują jego kopię. Gdy paszporty zostaną zwrócone wszystkim osobom, którym odmówiono wjazdu osoby te są prowadzone do pociągu odjeżdżającego o godz.13:46 do Brześcia i zamykane w wagonach.

Polskie władze zezwalają na wjazd niewielkiej liczby osób ubiegających się o azyl, głównie rodzin. Jednak organizacje zajmujące się prawami człowieka w Polsce i na Białorusi zauważają, że decyzje te wydają się być całkowicie arbitralne. Większość osób, którym pozwala się na złożenie wniosku azylowego otrzymała bowiem decyzje odmowne przy wcześniejszych, wielokrotnych próbach złożenia wniosku.

Żadna z osób ubiegających się o azyl, z którymi HRW przeprowadziło rozmowę nie złożyła odwołania od decyzji odmownej. Aby móc się odwołać, osoba ubiegająca się o azyl musi przebywać na terytorium Polski lub wyznaczyć przedstawiciela w Polsce, co utrudnia złożenie odwołania dla osób, które nie mają kontaktóww Polsce. Jednak Human Constanta, organizacja zajmująca się prawami człowieka w Brześciu, poinformowała Human Rights Watch, że udzieliła pomocy niektórym rodzinom w napisaniu odwołania do Komendy Głównej Straży Granicznej w Warszawie, z pomocą osoby znajdującej się w Warszawie.

Human Constanta następnie zawiadomiła Helsińską Fundację Praw Człowieka w Warszawie o złożonym odwołaniu. Jeżeli Komenda Główna Straży Granicznej odrzuci odwołanie, osoba ubiegająca się o azyl może złożyć odwołanie w sądzie administracyjnym. Helsińska Fundacja Praw Człowieka poinformowała w lutym, że posiada informacje tylko o jednej sprawie, w której występuje jako reprezentant prawny, i która nie została jeszcze rozstrzygnięta.

Według prawa obowiązującego w Polsce, funkcjonariusze Straży Granicznej powinni przekazać do rozważenia Urzędowi do Spraw Cudzoziemców wnioski osób, które wyrażają chęć ubiegania się o azyl. Według informacji uzyskanych przez Human Rights Watch, jednakże, funkcjonariusze polskiej Straży Granicznej przeprowadzają wstępną kontrolę, by ocenić, czy przyczyny, dla których dana osoba chce wjechać do Polski stanowią podstawę do udzielenia ochrony. Taka procedura wydaje się arbitralna i oparte na minimalnej ilości informacji, czasami nieistotnych. Często nie wykracza się poza zapytanie osoby ubiegającej się o azyl, dlaczego nie posiada ważnej wizy.

Polska ma prawo do odmowy przyjęcia nielegalnych migrantów, którzy nie wymagają międzynarodowej ochrony. Jednak procedury na przejściu granicznym w Terespolu naruszają zobowiązania Polski wynikające z prawa UE oraz z przyjętej praktyki międzynarodowego prawa uchodźców. Zgodnie z tymi przepisami jeśli ktoś wyrazi zamiar ubiegania się o azyl, jego sprawa powinna być bezzwłocznie przekazana odpowiednim władzom do rozważenia, a ocena powinna się opierać na indywidualnych przyczynach ubiegania się o azyl. Prawo międzynarodowe nie wymaga od osób ubiegających się o azyl okazania ważnej wizy.

Brak skutecznej ochrony na Białorusi

Urzędnik białoruskiego Departamentu ds. Obywatelstwa i Migracji powiedział Human Rights Watch, że wszystkie wnioski azylowe są rozważane indywidualnie, bez względu na narodowość. Jednak w praktyce obywatele Czeczenii i Tadżykistanu nie mają szansy na uzyskanie statusu uchodźcy lub ochrony uzupełniającej, gdyż białoruskie władze uznają Rosję za kraj bezpiecznego pochodzenia - w przypadku osób pochodzących z Czeczenii - oraz za bezpieczny kraj trzeci - w przypadku osób pochodzących z Tadżykistanu.

Traktat o związkuz Rosją daje rosyjskim obywatelom prawo legalnego osiedlania się na Białorusi, co sprawia, że procedura azylowa jest zbędna. Według rządowych statystyk żadna osoba pochodząca z tych krajów nie została uznana za uchodźcę na Białorusi w latach 2013-2015. Statystyki z 2016 r. nie są jeszcze dostępne.

Czeczeni ubiegający się o azyl twierdzą, że nie czują się bezpiecznie na Białorusi ponieważ brak jakichkolwiek wymogów wizowych czy kontroli granicznej dla obywateli Rosji umożliwia agentom czeczeńskich służb bezpieczeństwa podróżowanie oraz działanie na terenie Białorusi. Osoby ubiegające się o azyl twierdzą, że na Białorusi żyją w ciągłym strachu ze względu na obecność funkcjonariuszy czeczeńskich służb bezpieczeństwa, którzy ich obserwują i im grożą.

Human Rights Watch nie była w stanie zweryfikować obecności czeczeńskich służb bezpieczeństwa w Brześciu. Jednakże obszerna dokumentacja sytuacji praw człowieka w Czeczenii, łącznie z przykładami represji wobec wszelkich form opozycji, zarówno w przeszłości, jak i niedawno, pokazuje że czeczeńskie władze wymierzają karę nawet za najmniejszą krytykę, bezpośrednio lub poprzez swoich popleczników.

W ciągu ostatnich dwóch lat władze w Tadżykistanie aresztowały, więziły i torturowały członków opozycji politycznej w kraju. Władze umieściły również na celowniku osoby uznawane za krytyków za granicą, wnosząc o ich zatrzymanie lub ekstradycję do Tadżykistanu, a także przyczyniły się do wymuszonego zaginięcia krytyków, którzy następnie pojawiali się w tadżyckim areszcie.

Aktywistka z Tadżykistanu została zatrzymana na Białorusi 13 czerwca 2015 r. ze względu na wniosek o ekstradycję wystosowany przez rządu Tadżykistanu; tego samego dnia funkcjonariusze polskiej Straży Granicznej odmówili jej wjazdu do kraju i prawa do ubiegania się o azyl. Gdy przebywała w areszcie na Białorusi, aktywistka złożyła wniosek o azyl do białoruskich władz, ale został on odrzucony. W lutym 2016 r. została zwolniona po interwencji organizacji zajmujących się prawami człowieka oraz Departamentu Stanu USA. Następnie została wpuszczona do Polski, gdzie z powodzeniem złożyła wniosek o azyl.

Relacje osób ubiegających się o azyl

“Marcusˮ, 35-letni Czeczen podróżujący z żoną i trójką dzieci, który pięciokrotnie bez powodzenia usiłował złożyć wniosek o azyl w Polsce, tak opisuje procedurę:

To tak jak Dzień Świstaka. Za każdym razem dzieje się to samo. Rozpoczynam każdą rozmowę mówiąc, że moje życie jest w niebezpieczeństwie [w Czeczenii], gdyż jestem dziennikarzem. Oni cały czas pytają, dlaczego nie mam wizy… Przytaczam przepisy i procedurę międzynarodową, prosząc, żeby zabrali mnie do obozu i zbadali mój wniosek [o azyl]. Oni [polscy funkcjonariusze] mówią mi, że nic nie mogą zrobić, bo to zależy od Służby Imigracyjnej. Pytam ich [polskich funkcjonariuszy], jak mogę do nich dotrzeć [do Urzędu ds. Cudzoziemców], ale oni tylko zwracają mi paszport i wręczają dokument stwierdzający, że odmówiono mi wjazdu.

 

“Marcusˮ twierdzi, że grożono mu śmiercią w Czeczenii po tym, jak przedstawił relacje o wymuszonych zaginięciach. do których dochodzi w kraju. “Marcusˮ uciekł do innego regionu w Rosji w 2011 r., ale został odnaleziony przez czeczeńskie służby bezpieczeństwa, które zagroziły jego rodzinie, by zmusić go do powrotu. W obliczu ponownych prób tłamszenia sprzeciwu w Czeczenii, “Marcusˮ obawia się, że jest w bezpośrednim niebezpieczeństwie. “Miałem dobrą pracę, dobre życie. Dlaczego miałbym to porzucać bez powodu?”

“Asya”, 25-letnia kobieta z Tadżykistanu, podróżująca z mężem i trójką dzieci w wieku 2, 5 i 7 lat, twierdzi, że jej rodzina próbowała złożyć wniosek azylowy na polskiej granicy 29 razy:

Za każdym razem mówimy polskim funkcjonariuszom [Straży Granicznej], że mój mąż jest członkiem Islamskiej Partii Odrodzenia [prześladowanej przez tadżyckie władze] oraz że jeśli wrócimy do Tadżykistanu, to mąż zostanie dożywotnio uwięziony. Oni nas nie słuchają… Dzisiaj jest ostatni dzień naszego legalnego pobytu na Białorusi. Przebywamy tutaj od 3 miesięcy…

“Abdulbekˮ to 22-letni mężczyzna z Czeczenii, który podróżuje samotnie i próbował złożyć wniosek azylowy w Polsce17 razy. Mężczyzna twierdzi, że polskie władze odmawiają przyjęcia dokumentów potwierdzających jego deklaracje o prześladowaniu przez władze Czeczenii:

Mój ojciec i brat zniknęli podczas wojny [w Czeczenii w latach 1994-96]. Władze w Czeczenii twierdzą, że byli bojownikami. Teraz mnie też chcą dorwać. Osiem dni temu zniknął mój wujek. Posiadam dokumenty z prokuratury w Czeczenii z postawionymi mi zarzutami, które usiłuję pokazać polskim funkcjonariuszom, ale oni nie są zainteresowani tymi dokumentami. Władze w Czeczenii groziły mi wysłaniem do Syrii lub na Ukrainę, abym tam walczył, ale ja nie chcę tego robić.

“Lanaˮ, 67-latka z Czeczenii podróżująca z siostrą, lat 53, oraz dziećmi w wieku 14 i 16 lat, bezskutecznie próbowała złożyć wniosek azylowy w Polsce 16 razy:

Na przejściu granicznym są 3 stoły w jednym pomieszczeniu. Polscy psychologowie [funkcjonariusze Straży Granicznej] pytają o nasze problemy, o to, co wydarzyło się u nas. Mówię im, że przyjechałam, aby ochronić tego 14-letniego chłopca, gdyż jego ojciec był bojownikiem i zginął podczas wojny, a ten chłopiec będzie miał z tego powodu problemy w kraju. Polacy nic nie mówią, tylko słuchają i coś piszą na swoich komputerach. Po rozmowie, która trwa ok. 5 do10 minut, musimy czekać ok. 1 do2 godzin, następne zostajemy wsadzeni do pociągu powrotnego do Brześcia.

“Eldarˮ, 31-letni Czeczen podróżujący z żoną i piątką dzieci w wieku od 2-11 lat, twierdzi, że 9 razy bezskutecznie usiłował złożyć wniosek o azyl w Polsce. “Edlarˮ opisał lekceważące, najwyraźniej celowe poniżające traktowanie uchodźców na przejściu granicznym w Terespolu:

Raz, gdy polska straż zapytała o służby bezpieczeństwa w moim kraju i powiedziałem, że nie mam pieniędzy na ich wynajęcie [opłacenie koniecznych łapówek] i musiałem opuścić kraj, funkcjonariusze straży granicznej po prostu mnie wyśmiali. Tego samego dnia moja żona, która jest w ciąży, upadła na ziemię [zasłabła] z powodu choroby, na jaką cierpi [nie jest jasne, jaką], powodującą ból żołądka. Polski strażnik śmiał się i stwierdził, że ona udaje. Naśmiewali się z nas i poniżali.

 

“Eldarˮ powiedział, że prawnik na Białorusi doradził mu napisanie słowa “azyl” na dokumencie o odmowie wjazdu, który polska Straż Graniczna wręcza osobom ubiegającym się o azyl przy zwrocie paszportu. Tak też zrobił 16 listopada:

Próbowałem to zrobić [napisać “azyl”], ale funkcjonariusz krzyknął na mnie pytając, co ja robię i powiedział: “jeśli jeszcze raz to zrobisz, to deportuję cię z Polski i już nigdy nie będziesz mógł wrócić”.

 

“Asmaˮ, 47-letnia Czeczenka podróżująca z trójką dzieci, ma za sobą 24 nieudane próby złożenia wniosku o azyl w Polsce. Twierdzi, że polscy funkcjonariusze Straży Granicznej nie wysłuchali jej historii:

Mówię, popatrzcie na mnie i na moje dzieci. Boimy się wracać. Funkcjonariusze służb bezpieczeństwa w Czeczenii pobili mojego najstarszego syna tak bardzo, że nie mógł chodzić przez tydzień. Oni [polscy funkcjonariusze] patrzą i nic nie mówią, mówią tylko, że mamy czekać. Jednego razu mężczyzna [polski funkcjonariusz], z którym rozmawialiśmy powiedział: “jedźcie do Kirgistanu, jedźcie do Turcji. Polska was nie chce”. Innym razem jeden mężczyzna [polski funkcjonariusz] powiedział tylko: “nie ma wizy, nie ma wjazdu”.

 

“Albikaˮ, lat 24, mówi, że ma za sobą 36 nieudanych prób złożenia wniosku azylowego oraz że polscy funkcjonariusze nawet nie zawracali sobie głowy rozmowami z nią podczas ostatnich dziesięciu prób:

To tak, jak gdyby oni [polscy funkcjonariusze] z góry znali nasz los. Podczas mojej ostatniej próby była obecna nieuprzejma psycholożka [funkcjonariusz Straży Granicznej], która doprowadziła mnie do płaczu. Powiedziałam jej, że to była moja 36 próba, że prawie skończyły się nam pieniądze, że musimy nocować na stacji kolejowej, że nie mogę wrócić, bo mąż by mnie zabił i że nikt nie ochroni mnie i moich dzieci. Ona [polska funkcjonariuszka] zaczęła na mnie krzyczeć: “Czy naprawdę myślisz, że obchodzą mnie twoje sprawy, czy ja jestem z Czerwonego Krzyża? Jesteś oszustką! Jesteś kłamczynią!”

 

32-letni “Mayrbekˮ, Czeczen podróżujący sam, który próbował złożyć wniosek o azyl 27 razy, opowiada:

Zapisują nasze dane, ale nie słuchają reszty. Mówię im, że obawiam się o swoje życie oraz że organy ścigania robią mi problemy. Oni [polscy funkcjonariusze Straży Granicznej] mówią nam: “jedźcie do Turcji, Chin czy Kazachstanuˮ. Zabierają nasze paszporty. Teraz, kiedy przyjeżdżam na przejście graniczne, pytają tylko, czy coś się zmieniło w mojej historii. Kiedy odpowiadam, że nie, umieszczają mnie w zimnym pomieszczeniu razem z innymi samotnymi mężczyznami, a następnie wsadzają nas do pociągu jak bydło.

 

Inny samotny mężczyzna, “Anzorˮ, lat 30, który mówi, że uciekł z Gruzji, bo grożono mu w związku z przynależnością do mniejszości religijnej, ma za sobą 4 nieudane próby złożenia wniosku o azyl w Polsce:

Usiłowałem wytłumaczyć, jakie są moje powody, ale oni nie słuchają. Wpisują tylko podstawowe informacje do komputera i pytają, dlaczego nie mam wizy. Próbuję wytłumaczyć, dlaczego nie mogę uzyskać wizy, ale oni nawet nie zapisują tej części. To tak jakbym rozmawiał ze sobą samym. Cała rozmowa trwa około 3 minut.

 

Sytuacja w Brześciu

Systematyczne udaremnianie przez polskich urzędników prób złożenia wniosku stanowi poważne obciążenie finansowe dla osób ubiegających się o azyl. Większość rozmówców tłumaczy, że musiała sprzedać cały swój dobytek w kraju rodzinnym, aby móc zapłacić za podróż. W Brześciu osoby te wynajmują prywatne kwatery, lecz po kilku miesiącach przymusowego pobytu na Białorusi wielu z nich wyczerpują się fundusze, co w konsekwencji zmusza je do zamieszkania na brzeskiej stacji kolejowej. Sytuacja jest wyjątkowo problematyczna w przypadku rodzin z dziećmi. Wiele osób obawia się odwetu ze strony służb bezpieczeństwa z ich rodzinnych krajów.

“Allaˮ, 39-letnia kobieta z Czeczenii z czwórką dzieci, która ma za sobą 13 prób wjazdu do Polski, opowiada:            

Przeżycie tutaj, łącznie z żywnością, czynszem i biletami na pociąg, kosztuje naszą rodzinę około 150 euro na tydzień. Dwa tygodnie temu mój krewny z Czeczenii przysłał nam paczkę z żywnością, żeby pomóc nam tutaj przetrwać.

 

“Albikaˮ twierdzi, że skończyły się jej pieniądze po 36 nieudanych próbach wjazdu do Polski:

Od tygodnia śpimy na stacji kolejowej. Miejscowa ochrona nie pozwala nam położyć się na ławkach, więc musimy spać na siedząco. Jeśli się położymy, podchodzą i szturchają nas, żebyśmy wstali. Dzieciom jest ciężko. Niektórzy proszą cicho i uprzejmie, a niektórzy po prostu krzyczą lub uderzają pałką o ławkę, aby nas obudzić.

 

“Lanaˮ i jej siostra (o których była mowa wcześniej) mówią, że kończą im się pieniądze, w związku z czym zmuszone są do nocowania z dziećmi na stacji kolejowej. “Asmaˮ, która również mieszka na stacji kolejowej z powodu braku pieniędzy, mówi, że nie jest w stanie spać normalnie, gdyż agenci ochrony na stacji kolejowej szturchają ją, gdy się położy.

Większość rodzin, z którymi Human Rights Watch przeprowadziło rozmowę przebywa w Brześciu od miesięcy. Osoby te mówią, że ich dzieci są wystawione na złe warunki sanitarne oraz inne zagrożenia dla zdrowia, zwłaszcza jeśli nocują na stacji kolejowej.

Metodologia

Dwóch przedstawicieli Human Rights Watch przeprowadziło badania w grudniu 2016 r. w Brześciu na Białorusi oraz w Polsce, na przejściu granicznym w Terespolu. Badacze przeprowadzili rozmowy z 29 osobami ubiegającymi się o azyl. Rozmowy zostały przeprowadzone na osobności z pomocą tłumacza rosyjsko-angielskiego. Rozmówcy zostali poinformowani o celu rozmowy. Osoby te zostały również poinformowane o możliwości zakończenia przez nich rozmowy w każdej chwili oraz o możliwości nieudzielenia odpowiedzi na zadane pytanie. Żaden z rozmówców nie otrzymał rekompensaty za udzielenie informacji. Pseudonimy zostały nadane wszystkim rozmówcom w celu ochrony ich tożsamości.

Human Rights Watch przeprowadziła także rozmowy z przedstawicielami organizacji pozarządowej Human Constanta i polskiej Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, a także z personelem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) w Polsce i na Białorusi, z naczelnikiem Wydziału ds. Uchodźców i Azylu przy Departamencie ds. Obywatelstwa i Migracji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Białorusi oraz z prawnikami zajmującymi się prawami człowieka i aktywistami.